wielkie dzięki dla administratora tego bloga - Pomocny brat - jest super!





Suwaczek z babyboom.pl

czwartek, 29 grudnia 2011

patchworkus gigantus

Udało mi się skończyć tą narzutę już jakiś czas temu. Czekałam na słoneczny dzień by zrobić ładne fotki, takie jakie widuje na innych blogach, ale zdałam sobie sprawę, że to może nastąpić dopiero za 2 miesiące 
(heheh).

Jestem z siebie niezmiernie dumna, że tego dokonałam - że skończyłam.
bardzo się dużo nauczyłam, i już planuje szyć następną :)

Marysia uwielbia nową narzutę, jest na niej tyle kolorków
 pikowałam tylko po szwach, oczywiście jest kilka zakładek. 
No i oczywiście dedykacja dla mężulka - za cierpliwość- na 30 urodzinki z miesięcznym opóźnieniem.


przez święta uszyłam baby quilt z łódką w roli głównej, ale go nie pokarze, bo dzidziuś urodzi się dopiero w marcu a wiem, że jego mama tu zagląda. Poza tym to tylko góra, muszę jeszcze przepikować.
Buziaki dla tych którzy we mnie wierzyli :)

poniedziałek, 19 grudnia 2011

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!!

Wesołych świąt wszystkim!!!
tak własnie wyglądają moje scrapowe kartki w tym roku.



dziękuję mężowi za wsparcie - modelka uciekała i on ją łapał :) i bratu za zrobienie ramek.

sobota, 17 grudnia 2011

mój pierwszy PP

Długo nie wiedziałam o co chodzi z tym szyciem przy użyciu papieru, potem trafiłam na tutka, który mnie olśnił i mimo tego, że nienawidzę prasowania - spróbowałam. Nienawidzę prasowania do tego stopnia, że jak jestem w Polsce to dzwonie po swoją psiapsiółkę Gosię i ona prasuje ubranka mojej małej Marysi ( w tym miejscu pragnę serdecznie podziękować Gosi - kochanie dziękuję ci!) 


wybrałam łatwy wzór łódki, ale już się palę by stworzyć coś nowego. tylko nie wiem co... szukam wzoru na prosiaczka, tego od Kubusia Puchatka - bo mój mąż uwielbia prosiaczka ;) zrobiłabym mu poszewkę na jego jasieczka.

czwartek, 15 grudnia 2011

koszyczek na pieczywo

Praca zdominowała moje życie, wdrażam się powoli, ale jak wracam do domu to aż boli mnie głowa od nadmiaru informacji, do tego strasznie tęsknie za niuńką.  Coś tam działam szyciowo, ale jak wracam to już ciemno i ponuro, nic się nie chce. Do tego w pracy teraz jakiś taki zastój i trzeba udawać po południami, że się coś robi, choć do roboty nie ma nic i to strasznie męczy.
Uszyłam ostatnio taki koszyczek - w wielu miejscach go widziałam - ćwiczyłam pikowanie na nim :)
mój jest nie na tasiemki a na guziczki, no i pikowany w dwa kolory - miałam białą nić od spodu, niebieską z góry i szyłam na przemian.
choć potem odkryłam, że tasiemki w sumie by to usztywniły... zawsze można doszyć :)
a w moim koszyczku mieszkają szydełkowe kwadraciki i wełenki potrzebne do dziergania tych kwadracików.
nie wiem co powstanie z kwadracików, na razie mogą służyć jako podstawki do kubeczków. mogłabym zrobić szalik - ale już mam taki w bardzo podobnych kolorach. Marzy mi się taki koc, ale do tego to chyba muszę jeszcze z pół roku dziergać.

środa, 7 grudnia 2011

kocia pozytywka

Oto kocia pozytywka, prawda że śliczna? tylko kotek wygląda na lekko smutnego. Wzór na kotka zaczerpnęłam z cudownej stronki Moniki oczywiście za pozwoleniem. U Moniki można zobaczyć takie słodkie kotki ( tylko mniej pokraczne ;) myszki, króliczki i tysiąc innych pomysłów, jak ktoś szuka niecodziennego prezentu - to serdecznie polecam.
no wiec ogonek kotka tak naprawdę jest sznurkiem z pozytywki, bardzo starej, bo 17-nasto letniej. Mój brat już jej nie potrzebuje ;) zresztą oryginalna pozytywka była z pluszu i po prostu się rozleciała gdy próbowałam ją wyprać.
a ja idę się szykować - bo jutro do pracy... 

poniedziałek, 5 grudnia 2011

półka na drzwi (?)

Sama nie wiem jak to nazwać. Grunt, że się sprawdza. Moja mała dama ma już dużo kosmetyków, do tego dochodzą zabawki do kąpieli i inne gadżety. A jak już kiedyś wspominałam mieszkam w domku dla krasnali. Łazienka nie odbiega od normy czyli jest mini - mini.
więc powstał taki oto projekt:

Najpierw miałam to robić z jakiegoś materiału, ale potem sobie przypomniałam o starej zasłonce pod prysznic. Fantastycznie się to szył, nie ciągnie się, nie snuje. Tylko znikający pisak zamiast po 12 godzinach znikał z tej powierzchni po 12 sekundach...

u nas leje... cały czas leje... zero słońca - witamy w Anglii...

sobota, 3 grudnia 2011

moja patchworkowa piłeczka

Dzięki cudownemu tutkowi od ULI uszyłam fantastyczną piłeczkę. To naprawdę było proste! wykorzystałam reszteczki materiałów i wieczorami kiedy maleństwo już spało - szyłam.
Moja piłka ma w środku kapsułkę z jajka niespodzianki z kilkoma koralikami, więc brzęczy.

zachęcam wszystkich do uszycia tej piłeczki - to naprawdę proste, a maszyna jest zbędna.


Wczoraj byliśmy też zobaczyć dzidziusia - Filipka. Popełniłam najbrzydszy torcik pieluszkowy w moim życiu - ale po prostu miałam zły dzień wczoraj - stres mnie dopada przed powrotem do pracy. 

Do tego okazało się, że ......
i teraz uwaga.....
jestem chudsza niż przed ciążą, w związku z tym wszystkie sukienki i spodnie do pracy na mnie wiszą. 
Wiem nie powinnam się skarżyć, no ale nie mam co na siebie włożyć!!!
a torcik ma w środku kocyk ( niestety kupny) na górze tradycyjnie róże skarpetkowe i pokazywana już girlanda - komentarz był następujący:
"Jak się upijemy to przynajmniej imienia dziecka nie zapomnimy ;)"

wszystko robię żeby tylko nie pikować... sprzątam, gotuje, piekę. To naprawdę ciężka praca do tego Marysia która teraz jest już bardzo mobilna ( nie nie raczkuje jeszcze - raczej czołga się jak marines w okopach pupa nisko przy ziemi) zaraz jest przy mnie i tymi malutkimi paluszkami wydłubuje ocieplinke i próbuje zjadać. więc mogę pikować tylko kiedy tatuś się nią zajmuje :) a tatuś obecnie chorusiany.

wtorek, 29 listopada 2011

candy materiałowe

Było cadny scrapowe - teraz materiałowe. Podzielę się swoimi małymi zapasami materiałów. Ostrzegam, że niektóre z nich są złośliwe, sztuczne albo lejące. :) oto banerek

zasady jak zwykle: komentarz tu, a baner u siebie :)

losowanie 1 stycznia 2012,

powodzenia wszystkim życzę i już się cieszę na poznawanie nowych blogerek :)



ja tym czasem wracam do pikowania - nie zdawałam sobie sprawy jak od tego bardzo bolą ręce.

niedziela, 27 listopada 2011

skanapkowałam!

Udało się!!! W końcu skanapkowałam patchwork! W tym celu musieliśmy z mężem wynieść łóżeczko i przewijak z sypialni i postawić nasze łóżko na boku. Ale tak to już bywa gdy mieszka się w angielskim domku dla krasnali 
potem wsuwałam setki agrafek i tylko raz się ukułam...
Oczywiście mąż chciał pomóc i zanim go powstrzymałam to opitolił nożycami odstający bok ociepliny i podkładk, który zachowałam w razie gdyby się miało skurczyć podczas pikowania. Kochany misio!
muszę przyznać, że na fotkach kolory wyglądają dość niecodziennie, mogłabym powiedzieć niezbyt zachęcająco. Ale na swoje usprawiedliwienia mam to, że jest to typowy patchwork resztkowo-ubraniowy. jedynym materiałem który kupiłam specjalnie jest ten czerwony w białe grochy.
podczas całej operacji Marysia siedział grzecznie w łóżeczku i obserwowała z korytarza, co też ta mamuna wyprawia...
Teraz pikowanie - dzięki poradom Joasi wcale się nie boję :)

sobota, 26 listopada 2011

girlanda

Po dramatach szycia literek :) zdecydowałam się na łatwiejszą formę. Girlanda powstała dla małego Filipka, syna znajomych. Materiał znalazłam w szafie w Polsce, resztki z sukienki którą kiedyś szyłam na wesele. teraz rozumiem dlaczego krawcowa tak wtedy kręciła nosem na materiał - to się masakryczne leje! Ale jakoś przebrnęłam.
a z przodu jest stateczek a z tyłu samochodzik :)


za 2 tygodnie wracam do pracy - straszliwie się tego obawiam, no bo jak tu zostawić niunie na 8 godzin? Ja wiem, że będzie z tatą, ale jakoś tak mi łyso. Może się dzięki pracy bardziej zorganizuje, bo sama w to nie wierze,  ale w pracy słynę z wielkiej organizacji - za to w domu totalne przeciwieństwo.
muszę skanapkować tego big patchworka! Za każdym razem jak o tym myślę to mam dreszcze... już nawet rozważałam opcje by oddać to do pikowania, tylko gdzie?

wtorek, 22 listopada 2011

trochę sentymentu

jako, że przebywam obecnie u tatusia na "wakacjach" chciałam się pochwalić moimi dziełami dawniejszymi. Każdy takie ma :) gdzieś na dnie szuflady, pierwsze, jeszcze panieńskie wypociny.
ja byłam bardzo kreatywną nastolatką, ale jak to nastolatki miałam nie za wiele funduszów, stąd wybaczcie mi niektóre nisko budżetowe dzieła -wszak liczy się kreatywność. znalazłam kilka skarbów, większość rozdałam, a już na pewno te bardziej udane :) wszystko jest pokryte kurzem - nikt obecnie nie mieszka w moim pokoju, więc nikt tam nigdy nie sprząta. podziwiajcie:
malunki na szkle - wciąż mam te farby, ciekawe czy wciąż się nadają.

takie małe wtrażyki, tata mi pociął szybki 2mm, ja obklejałam nitke kropelką dookoła i już. Zrobiłam mu nawet na Święta kilka z choinką i dzwoneczkiem, dookoła była napis z nazwą jego firmy i telefonem. Jeden do dziś dzień wisi w PKO w sekretariacie. Dumna jestem

pierwsze kroki w scrapowaniu

niewinne próby z masą solną -pamiętam jako barwnik używałam barwnika do jajek wielkanocnych...


guzikowa ramka - a w środku mój piesek Guzik

owieczka z masy solnej- lekko przypalona...

z tego jestem bardzo dumna- to taki odpowiednik dla obrazu, zbobiony z okorowanej gałezi morwy, swego czasu był do tego podczepiony bluszcz. W takim małym flakoniku z wodą rósł, ale nikt mu wody nie dolewał i już dawno po nim.
uwielbiałam butelki - to zwykłe z wina - namalowałam gętym klejem wikolem wzorki i zamalowałam sprajem

pokolorowałam kamyczki ze żwirku farbkami i tak sobie leżą w butelce po nalewce babuni.

było takie takie piwo w tych fantastycznych niebieskich butelkach - tu ozdobione koronką

karafka z namalowaną kiścią winogron
 
a ja zaczynam pakowanie - jutro wracam na swoje angielskie włości ;)

niedziela, 20 listopada 2011

wyniki candy

Odzew przeszedł moje najśmielsze oczekiwania! WOW! na początku było nieśmiało. wyjechałam do taty i parę dni tu nie zaglądałam, a jak weszłam potem to było niesamowite! ale do rzeczy :)

Losowanie wyłoniło Karolę.

gratuluję!

jednocześnie zawiadamiam wszystkich, że tak bardzo mi się spodobało rozdawanie, że kolejne candy leży już przygotowane i spakowane w kopercie, zostawiam je w Polsce, bo potem będzie to o wiele łatwiej, taniej i szybciej wysłać. Zrobi to mój brat- który jeszcze o niczym nie wie :) ale oficjalnie ogłoszę to za kilka dni jak wrócę do domu i się ogarnę.

pozdrawiam wszystkich w imeniu wszyskich 4 ząbków, które zdecydowały się wychodzic naraz :)

poniedziałek, 14 listopada 2011

paputki

zrobienie candy to był genialny pomysł, poznałam tyle fajnych ludzi, tyle cudnych blogów, jeszcze nie miałam okazji zajrzeć na każdy, ale zrobie to napewno :) dziekuje wam wszystkim za ciepłe słówka i dziekuje za inspiracje!
w międzyczasie urlopowym ( tak tak znowu się bycze u tatusia w polsce) powstały paputki dla małej rysi. wyszydełkowane w jeden wieczór. maleństwo jeszcze nie chodzi, ale stópki ogrzać jej trzeba. A szczególnie gdy idziemy gdzieś z wizytą i zakładamy sukienusie i rajstopki, coś by się na stópki przydało :) 


zapinane na guziczek w kostce - ale i tak się nauczyła ściągać :)

sobota, 12 listopada 2011

scrapowy adresownik

kiedyś kupiłam dwa notesy na adresy, były bardzo tanie i bardzo brzydkie. Przeleżały chyba z dwa lata w półce, gdy robiłam słynnejuż porządki znalazłam je i postanowiłam jeden trochę zmienić by zachęcić samą siebie do używania go - bo adresownika wciąż nie posiadam. Obkleiłam ozdobną tapetą i wykorzystałam gotowe drewniane elementy, które też zalegały nie wiem jak długo. Oto efekt.


poniedziałek, 31 października 2011

pierwszy królik sprzedany

nigdy nie planowałam szyć na sprzedaż - ale jak koleżanka z pracy poprosiła dla swojej koleżanki na chrzciny - no to uszyłam :)



na uszku ma śliczny kwiatuszek - no bo to dziewczynka jest :)
 

(c)2009 Zabaweczki dla córeczki. Based in Wordpress by wpthemesfree Created by Templates for Blogger